| WYDARZENIA - WYCIECZKI (RESET)

POLESIE LUBELSKIE-TURYSTYCZNY HIT 14.10.2025 Elżbieta Bielec Na progu pięknej, polskiej jesieni, w pierwszych dniach października, w trakcie czterodniowej wycieczki, odwiedziliśmy Polesie Lubelskie.
Nie zawiedliśmy się. To naprawdę turystyczny hit.
Jadąc do punktu docelowego, czyli do "Białego Dworu" w Okunince, zatrzymaliśmy się w Siedlcach, mieście Południowego Podlasia, związanego z Radzyminem rodziną Czartoryskich.
Zwiedziliśmy Pałac Ogińskich z I poł. XVIII w. wybudowany przez Kazimierza Czartoryskiego, a pod koniec tegoż wieku gruntownie przebudowany na zlecenie Aleksandry Ogińskiej.
Bywali tu przedstawiciele znamienitych polskich rodów: Braniccy, Potoccy, bohaterzy narodowi, w tym Tadeusz Kościuszko, poeci epoki oświecenia: Julian Ursyn Niemcewicz, Franciszek Karpiński, Franciszek Kniaźnin, a także król Stanisław August Poniatowski.
Po śmierci Aleksandry Ogińskiej majątek odziedziczyła Izabela Czartoryska.
Obecnie Pałac jest administrowany Przez Akademię Podlaską.
W zespole pałacowym zlokalizowana jest również kaplica p.w. Św. Krzyża z II poł. XVIII w., której fundatorką była Aleksandra Ogińska, a która stała się potem jej kaplicą grobową.
Weszliśmy również do najstarszego obiektu architektury sakralnej w Siedlcach, czyli barokowo-klasycystycznego kościoła p.w. Św. Stanisław Biskupa Męczennika.
Zobaczyliśmy też Ratusz miejski "Jacek" traktowany jako najcenniejszy zabytek obiektów architektonicznych o przeznaczeniu publicznym.
Potoczna nazwa "Jacek" wywodzi się prawdopodobnie z miejscowej legendy.
Zachwycił nas również Park Miejski zwany "Aleksandrią" z licznymi pomnikami przyrody. Za czasów Aleksandry Ogińskiej mieściło się w nim ponad trzydzieści różnych budowli: domki mieszkalne księżnej, altany, łazienki, domek rybacki, meczet turecki, oranżeria, stajenka, wiatrak i inne.
Dzisiaj jest on typowym, ale pięknie utrzymanym, parkiem miejskim.
O Okunince nad jeziorem Białym, w której się zatrzymaliśmy, nie trzeba wiele pisać, bo wszyscy wiedzą, że na turystów czeka tam wiele atrakcji, szczególnie letnią porą.
Drugi dzień poświęciliśmy na zwiedzanie Chełma, który w przeszłości był miejscem współistnienia wielu narodowości, wyznań i kultur.
Początki Chełma sięgają wczesnego średniowiecza, a należał on do ważnych ośrodków Polski Jagiellonów.
Po upadku państwa polskiego miasto znalazło się pod władzą Austrii, a następnie Rosji.
Były to bardzo trudne czasy, bo pełne walki i męczeństwa.
Okres II wojny światowej przyniósł ogromne zniszczenia oraz zagładę ludności żydowskiej, stanowiącej do 1939 r. niemal 50% mieszkańców miasta.
W Chełmie funkcjonował również olbrzymi obóz jeniecki Stalag 319, w którym zginęło blisko 100 tysięcy żołnierzy polskich, rosyjskich, angielskich, belgijskich, włoskich i wielu innych narodowości.
Chełm posiada wiele ciekawych zabytków architektonicznych, wiele atrakcji turystycznych.
Dlatego wart jest odwiedzenia.
Wyjątkowym obiektem zabytkowym w skali kraju i Europy jest kopalnia kredy. Labirynt tajemniczych chodników powstał w wyniku eksploatacji pokładów kredy, której złoża zalegają obficie pod powierzchnią miasta.
Obecna trasa turystyczna swój kształt uzyskała dopiero w 1985 roku. Biegnie przez trzy podziemne kompleksy korytarzy (błędników) w rejonie kościoła p.w. Rozesłania Świętych Apostołów, pod rynkiem staromiejskim i pod ulicą Przechodnią. Łącznie liczy ponad dwa kilometry.
Podziemne korytarze do dziś kryją wiele zagadek, niespodzianek i tajemnic, a w jednej z komór pojawia się legendarny opiekun kredowego labiryntu Duch Bieluch.
Najmłodsi mogą przemierzać Chełm tropem Misia Chełmisia
Szczególnie cennym zespołem zabytkowym w Chełmie jest usytuowany w centrum miasta kompleks budowli popijarskich, w tym późnobarokowy kościół p.w. Rozesłania Świętych Apostołów.
Pierwsza drewniana świątynia w tym miejscu powstała w XV wieku z fundacji króla Władysława Jagiełły, jako pamiątka zwycięstwa pod Grunwaldem, w którym znaczący udział miało rycerstwo ziemi chełmskiej.
Pośród licznych podróży po Polsce nie można pominąć więc Chełma.
Kolejny dzień naszej wycieczki poświęcony został m.in. Włodawie. Stąd już widać Białoruś, a na rzece Bug przebiega zewnętrzna granica Unii Europejskiej. Około 5 km na południe od Włodawy znajduje się miejsce spotkania granic trzech państw: Polski, Ukrainy i Białorusi. Takich trójstyków w Polsce jest sześć, ale tylko jeden usytuowany na rzece.
Początki Włodawy sięgają XIII wieku. To miasto od wieków było tyglem kulturowym i wyznaniowym. W zgodzie żyli tutaj katolicy, prawosławni i wyznawcy judaizmu. To właśnie te trzy grupy kształtowały historię, specyficzny charakter i wygląd miasta. A to wszystko przenika zawiła historia.
Zobaczyliśmy m.in. Czworobok, czyli zespół dawnych kramów i jatek miejskich z poł. XVIII w., późnobarokowy kościół p.w. Św. Ludwika wg projektu Pawła Fontany, zegar słoneczny, cerkiew prawosławną p.w. Narodzenia Najświętszej Marii Panny i muzeum - Zespół Synagogalny.
Naprawdę jest co oglądać.
Natknęliśmy się też na ławkę pomnikową Krystyny Krahelskiej, ps. "Danuta", poetki, harcerki, pielęgniarki, etnografki, żołnierza AK, uczestniczki powstania warszawskiego, która w latach 1943-1944 pracowała w szpitalu powiatowym we Włodawie. Pozowała rzeźbiarce Ludwice Nitschowej do pomnika warszawskiej Syreny.
W tym dniu zwiedziliśmy również niemiecki Obóz Zagłady w Sobiborze, który powstał w 1942 roku jako miejsce zagłady Żydów. Przyjmuje się, że w obozie zagłady zostało zamordowanych 180.000 Żydów. Ponad połowę ofiar stanowili Żydzi polscy.
Miejsce, w którym najbardziej wymowna jest cisza.
Na zakończenie tego dnia odbyliśmy wędrówkę krajoznawczą po Poleskim Parku Narodowym, gdzie choć trochę mogliśmy zanurzyć się w świat tajemniczych mokradeł. Od fantastycznej Pani Przewodnik dowiedzieliśmy się, jak powstały te niezwykłe jeziora otoczone bagnami, torfowiska, bagienne lasy, łąki oraz jaką pełnią rolę. Przynajmniej częściowo dowiedzieliśmy się, jakie stworzenia zamieszkują na tych terenach.
To tam można spotkać m.in. owadożerną rosiczkę, żurawia-strażnika bagien, czy prastarego żółwia błotnego, który jest najbardziej zagrożonym wyginięciem gatunkiem gadów występujących w naszym kraju.
W Poleskim Parku Narodowym jest mnóstwo szlaków pieszych, rowerowych, konnych, ścieżek dydaktycznych, wież widokowych.
Ruch turystyczny trwa tu przez wszystkie miesiące roku.
Jakby na deser tej pięknej wyprawy zostawiliśmy sobie Kozłówkę, którą odwiedziliśmy w ostatnim dniu.
Tam oczywiście zachwycił nas Pałac-Muzeum Zamoyskich - późnobarokowa rezydencja magnacka, dawna siedziba arystokratycznych rodów Bielińskich i Zamoyskich, obecnie jeden z najlepiej zachowanych zespołów pałacowych w Europie.
I jak zawsze przychodzi czas powrotów, ale każdemu, kto jeszcze tam nie był, gorąco polecamy Polesie Lubelskie.
Dla nas był to czas zwiedzania, uczenia się czegoś nowego, delektowania się pięknem Polski i wspólnego spędzania czasu we wzajemnej życzliwości i z wielką przyjemnością.
Za tę wspaniałą atmosferę dziękujemy przede wszystkim organizatorowi Panu Zbigniewowi Tomczykowi.
|

DOLNY ŚLĄSK I SAKSONIA 31.08.2025 Elżbieta Bielec Za nami kolejna wycieczka.
Tym razem na Dolny Śląsk z wypadem do Saksonii i Czech.
Naszą bazą wypadową była Szklarska Poręba, gdzie na kilka dni zamieszkaliśmy w bardzo wygodnej „Willi Magnat”. Przyjęci zostaliśmy tam bardzo serdecznie. Częstowano nas pysznym jedzonkiem i miłą obsługą.
Zanim jednak dotarliśmy do Szklarskiej Poręby, zatrzymaliśmy się we Wrocławiu – mieście spotkań.
Z przewodniczką zwiedziliśmy Ostrów Tumski, czyli serce Wrocławia, gdzie historia spotyka legendę. To najstarsza część Wrocławia – miejsce, od którego zaczęło się miasto. Niegdyś wyspa na Odrze, dziś połączona mostami z resztą metropolii, wciąż zachowuje swój niezwykły średniowieczny klimat. Spacerując brukowanymi uliczkami wśród zabytkowych kamienic, można poczuć zapach dawnych czasów i niemal usłyszeć echo kroków sprzed wieków.
Historia Ostrowa Tumskiego sięga co najmniej X wieku, kiedy to był grodem książęcym i ośrodkiem władzy. Później stał się duchowym centrum miasta – i jest nim do dziś.
Symbolem dzielnicy jest Archikatedra św. Jana Chrzciciela – monumentalna gotycka świątynia, której strzeliste wieże wznoszą się wysoko ponad dachami Wrocławia oraz Most Tumski – most zakochanych.
Jednym z najbardziej magicznych elementów Ostrowa Tumskiego są stare lampy gazowe, wciąż rozświetlające ulice tej historycznej dzielnicy. Każdego wieczoru o zmierzchu pojawia się latarnik w czarnym płaszczu i kapeluszu, by ręcznie je zapalić – tak jak przed wiekami.
W drugim dniu naszej wyprawy czekały na nas nie lada wyzwania. Wjechaliśmy wyciągiem krzesełkowym, podziwiając panoramę Karkonoszy i Kotlinę Jeleniogórską, na Szrenicę.
Aby dotrzeć do schroniska i podziwiać niezwykłe widoki, część szlaku pokonaliśmy na własnych nogach, co wcale nie było proste, ale daliśmy radę.
Nasz wysiłek został wynagrodzony przepiękną pogodą, która pozwoliła na piękną panoramę widokową.
W tym dniu udaliśmy się jeszcze do Harrachowa na terenie Czech, który słynie z kompleksu skoczni narciarskich, w tym mamuciej, na którym rozgrywane są międzynarodowe zawody.
Szlakiem turystycznym dotarliśmy do przyrodniczej perełki Harrachowa – wodospadu Mumlavy. Kaskada ma wysokość około 10 metrów i jest bardzo szeroka. Woda górskiego potoku spada z granitowych bloków tworząc na dole głębokie kotły eworsyjne zwane Czarcimi Okami.
Naprawdę warto zobaczyć te cuda natury, które cieszą licznych turystów.
Kolejny dzień to wyjazd do Drezna i Krainy Łaby, czyli kołyski Saksonii.
Takiej ilości zabytków w jednym miejscu jak w Dreźnie – nie spotyka się często. Spacer po Drezdeńskiej Starówce z Zwingerem, Operą Sempera i kościołem Frauenkirche to absolutny mus podczas zwiedzania tego regionu.
Drezno, niegdyś znane jako „Florencja nad Łabą”, zostało zrujnowane podczas II wojny światowej, ale od tego czasu zostało skrupulatnie przywrócone do dawnej świetności, zrekonstruowane przy użyciu oryginalnych kamieni (Kościół Matki Bożej).
Pałac Zwinger to arcydzieło architektury barokowej z przeznaczeniem dla dworu saskiego.
Po Dreźnie przyszedł czas na podziwianie krajobrazów Szwajcarii Saksońskiej znanej głównie z imponujących widoków z Bastai. To kamienny most oparty na wysokich, piaskowcowych formacjach skalnych, a pod nim połyskująca wstęga rzeki Łaby.
To piękne, pocztówkowe miejsce, zdecydowanie warte jest odwiedzenia, o czym świadczą liczni turyści.
W czwartym dniu czekała na nas wspinaczka połączona ze zwiedzaniem zamku Chojnik. Ta kamienna budowla znajduje się na szczycie trudno dostępnej, skalistej góry Chojnik. Jego budowniczym był Bolko II Mały, ostatni niezależny książę piastowski na Śląsku.
Panorama z wieży zamkowej warta była kropel potu, wylanych podczas stromego podejścia.
W drodze powrotnej do Szklarskiej Poręby zajechaliśmy do Karpacza, a w nim zwiedziliśmy świątynię Wang, która zachwyca elementami z norweskiej sosny oraz bogatymi zdobieniami w motywy roślinne, zwierzęce i runiczne. Pierwotnie był to drewniany kościół wzniesiony w norweskiej miejscowości Vang. W XIX wieku, na zlecenie króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV, w elementach przetransportowany do Berlina, a w 1842 roku trafił do Karpacza.
Świątynię otacza cmentarz, gdzie spoczywają m.in. Henryk Tomaszewski (jeden z największych artystów plakatu) i Tadeusz Różewicz (poeta, dramaturg, prozaik).
Przedostatni dzień zaczęliśmy od zwiedzenia Lubomierza, który znany jest z Muzeum Kargula i Pawlaka – bohaterów kultowej komedii Sylwestra Chęcińskiego „Sami Swoi”.
Jednak nas zachwycił przede wszystkim Kościół Wniebowzięcia NMP i św. Maternusa, który jest jednym z najpiękniejszych na całym Dolnym Śląsku ( taka niepozorna miejscowość i taka perełka!!!).
O wyjątkowości świątyni świadczy niesamowita architektura i bardzo ciekawa historia. Można powiedzieć, że znajdują się tam rzeczy cudowne, których się nie spodziewamy, wchodząc do kościoła. Podczas zwiedzania z napięciem poznajemy kolejne tajemnice, które przechodzą nasze najśmielsze oczekiwania.
Można o nich oczywiście poczytać, ale jak to się ma do naocznego, namacalnego doświadczenia tych niesamowitych skarbów?
Jakby atrakcji było nam jeszcze mało, udaliśmy się więc na zwiedzanie zamku Czocha.
To miejsce dobre dla miłośników historii, tajemnic i legend. Niezwykłą wędrówkę po zamku rozpoczęliśmy od Sali Rycerskiej, zajrzeliśmy do Sali Marmurowej, zobaczyliśmy wystawę sprzętu łącznościowego, używanego przez wojsko polskie w okresie PRL-u. Zeszliśmy też do zamkowego Skarbca i zawitaliśmy w imponującej Sali Bibliotecznej, gdzie książki wypełniają wnęki umiejscowione od posadzki aż po sam sufit. To pomieszczenie jest również naszpikowane symboliką masońską, co rozbudza wyobraźnię każdego amatora przygód i historii…
Szczególną uwagę turystów zwraca majestatyczność obiektu. Jego bajeczna aura to prawdziwy raj dla amatorów fotografii.
Ten bardzo bogaty dzień zakończyliśmy „ ścieżką w chmurach”, czyli weszliśmy na najwyższą wieżę widokową w Polsce Sky Walk w Świeradowie – Zdrój.
Wieża wznosi się na wysokość 62 m nad ziemią, a dostać się tam można pokonując łagodnie wijącą się kładkę o długości 850 m. Na górze można wejść na siatkę w kształcie kropli i szklaną platformę ( dla tych, którzy nie mają lęku wysokości). Naszym oczom ukazuje się widok na romantyczną zabudowę świeradowskiego uzdrowiska oraz piękną przyrodę pogranicza.
W dniu powrotu również nie próżnowaliśmy i zawitaliśmy do Pocysterskiego Opactwa w Krzeszowie ( europejskiej perły baroku).
Losy krzeszowskiego opactwa to długa , zawiła, a co za tym idzie, arcyciekawa historia.
Najważniejszą budowlą całego kompleksu jest imponująca krzeszowska świątynia - Bazylika Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny z dobudowanym do niej Mauzoleum Piastów.
Na uwagę zasługuje też kościół pomocniczy św. Józefa.
I te wszystkie cuda architektoniczne i przyrodnicze w naszej Polsce.
Warto było…
Dziękujemy za doskonałych przewodników (wszystkich obdarowaliśmy naszymi publikacjami, rozsławiając tym samym Radzymin), za świetną organizację, za zrealizowanie planów, za miłe spędzenie czasu wolnego w towarzystwie osób, które znamy i lubimy, wszystkim, którzy włożyli trud w przygotowanie tej wycieczki.
I do miłego zobaczenia na kolejnym szlaku już wkrótce.
|

TOWARZYSTWO PRZYJACIÓŁ RADZYMINA W PIENIŃSKICH GÓRACH 28.06.2025 Elżbieta Bielec W swoich wędrówkach po kraju ojczystym członkowie Towarzystwa w święto Bożego Ciała uczestniczą w eucharystycznych procesjach w różnych sanktuariach i innych miejscach związanych szczególnie z ludowym folklorem.
W tym roku byliśmy na procesji w Krościenku u pienińskich górali. Towarzyszyły nam wspomnienia z ich pięknej patriotycznej postawy w czasie narodowej nowenny na tysiąclecie państwa polskiego.
W czasie tego ważnego wydarzenia z inicjatywy autora nowenny, księdza Stefana Wyszyńskiego - Prymasa Polski., odbywała się peregrynacja obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej.
Kiedy komuniści aresztowali wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej pienińscy górale zorganizowali niezapomnianą procesję. Na dunajcowych tratwach wieźli ramy obrazu z zapaloną maryjną świecą, a tłum ludzi modlił się nad brzegami całego przełomu modrego Dunajca.
Czterodniowa wycieczka, oprócz procesji Bożego Ciała, miała bogaty program krajoznawczy i rozrywkowy. Zwiedzaliśmy atrakcje przyrodnicze Pienińskiego Parku Narodowego, zabytki architektury i elementy pienińskiego folkloru. Oczywiście uczestniczyliśmy też w spływie Dunajcem.
Wycieczkę zakończyliśmy wspólną biesiadą z góralami przy tradycyjnej watrze.
Drogę dojazdu w Pieniny i z nich powrót uatrakcyjniło zwiedzanie historycznego Pińczowa i pięknej Jaskini Raj.
Jan Wnuk |

|